Przejdź do treści

Witaj w nowym sklepie Aloha Fungi!Masz pytanie albo pomysł? Napisz do nas na WhatsApp: MattKubaFranek

W świecie technologiitechnologia natury

Nie miałem biznesplanu. Poszedłem za intuicją i poczuciem, że wręcz muszę to zrobić, jakbym został mianowany przez Królestwo Grzybów do piastowania tej zaszczytnej roli i popularyzacji ich działania. Odleciałem? Być może. Natomiast kiedy czujesz, że w życiu musisz za czymś pójść i jest to jakiś rodzaj misji, trudno to wyprzeć czy pomylić. Wiesz, że to z jednej strony szansa, a z drugiej powołanie. Można też powiedzieć, że Aloha Fungi jest owocem mojej osobistej ewolucji, dlatego podzielę się w skrócie moją historią.

Nazywam się Mateusz Rosa. Jestem doktorem akupunktury i założycielem Aloha Fungi. Nasza marka powstawała przez wiele lat w moim gabinecie akupunktury, najpierw na warszawskiej starówce, a potem w leśnej dzielnicy Warszawy, w Wawrze. Pierwszymi klientami byli moi pacjenci, a nasz pierwszy produkt, ENERGIA, pojawił się dzięki przedsprzedaży: sto osób zapłaciło za niego z góry i z tych pieniędzy uzbieraliśmy na pierwszą produkcję.

Mateusz Rosa z butelką ENERGIA w lesie · pierwsza produkcja po przedsprzedaży

Naszą nadrzędną wartością jest dostarczenie Ci najczystszych i najlepszych ekstraktów z grzybów funkcjonalnych. Skupiamy się jednak nie tylko na produkcie, ale również na edukacji o zdrowiu i budowaniu świadomości w rozumieniu własnego organizmu. Natura jest naszym przewodnikiem i największą inspiracją.

Cordyceps. Pierwsze spotkanie.

Pierwszy raz poczułem działanie grzybów funkcjonalnych, kiedy przygotowywałem się do ultramaratonu Comrades w Afryce na dystansie 89 km. Po regularnej suplementacji Cordycepsem zauważyłem, że oddycham głębiej, zegarek pokazywał niższe tętno przy prędkościach submaksymalnych, a w kontekście odczuć regenerowałem się po prostu szybciej.

Mateusz Rosa z butelką suplementu w lesie · Cordyceps i pierwsze ultrabiegi

Od zawsze też czułem, że spożywanie standardowych suplementów w formie witamin czy wyizolowanych substancji po prostu nie działa. Natura nie działa w izolacji, a nasze ciało dużo lepiej rozumie pełną formę zamiast jednego czegoś. Najlepszym przykładem jest witamina C. W aptece dostaniesz kwas askorbinowy - jedną cząsteczkę, syntetyczną, w wysokiej dawce. W owocu dzikiej róży masz tę samą witaminę C, ale otoczoną bioflawonoidami, rutyną, polifenolami i całą matrycą roślinną. W badaniach to właśnie ta matryca decyduje o biodostępności i o tym, czy organizm w ogóle potrafi z witaminy skorzystać. Sam kwas askorbinowy w dużej dawce jest w większości wydalany - ciało jest zdezorientowane gdy stara się przyswoić pojedynczą substancję, natomiast zupełnie inaczej ją integruje jeśli dostarczymy ją w naturalnej formie. Z grzybami jest tak samo. β-glukany bez triterpenów, hericenony bez erinacyn, cordycepina bez całego spektrum nukleozydów - to są wyizolowane cząsteczki aktywne, nie grzyby. Dlatego nie pracujemy na ekstremalnie oczyszczonych ekstraktach, które będą pasować do obecnie panującej narracji na rynku. Pracujemy na ekstraktach z owocników, w których natura sama już ułożyła właściwe proporcje.

Krople ekstraktu Cordyceps · pełny profil z owocnika, nie wyizolowane cząsteczki

Studia ciała

Byłem bardzo chorowitym dzieckiem ze zdiagnozowaną astmą, alergiami i bardzo słabą odpornością. Punktem zwrotnym w moim życiu było podjęcie regularnych treningów lekkoatletycznych. Trenuję od drugiej klasy podstawówki niemal bez przerw aż do dziś. Najpierw lekkoatletyka i chód sportowy, potem biegi średnie, by finalnie wkręcić się w maratony (życiówka 2h50') i biegi ultra. Liczby przebiegniętych kilometrów już mi się nie chce sumować, bo nie o to ostatecznie chodziło. Przez długi czas biegałem, żeby coś sobie udowodnić i budować swoje niedowartościowane ego wynikami. Dopiero po latach zrozumiałem, że biegałem, żeby siebie znaleźć.

Spotkanie z Ido Portalem i zwrot w kierunku holistycznego rozwoju

W pewnym momencie życia wpadłem też w pułapkę specjalizacji. Zauważyłem, że praktykowanie jednej umiejętności przez człowieka jest sprzeczne z naszą naturą. Ciało potrzebuje wszechstronnych bodźców, aby się rozwijać, a wieloletnia specjalizacja w wybranej dyscyplinie sportowej w większości przypadków kończy się wypaleniem, kontuzją lub poważnym uszczerbkiem na zdrowiu. Dzięki mojemu nauczycielowi, światowej sławy nauczycielowi ruchu Ido Portalowi, zacząłem interesować się holistycznym podejściem do ruchu oraz jego bezpośrednim przełożeniem nie tylko na zdrowie, ale i na rozwój świadomości człowieka.

Moment, w którym poznałem Ido Portala, był przełomem w moim życiu i karierze trenera. Otworzyłem się na świat ruchu, który stał się dla mnie narzędziem do rozwoju samoświadomości na poziomie mentalnym, fizycznym i duchowym. Zdałem sobie sprawę z tego, że jedyne, co jest pewne w tym życiu, to to, że… mam ciało, w którym żyję, i jeśli chcę przeżyć to życie dobrze, to powinienem odkrywać miejsce, w którym postanowiła zamieszkać moja dusza.

Mateusz Rosa biegnie leśną ścieżką · ruch jako droga do siebie

Dziś już nie biegam dla wyników. Praktykuję wszechstronny ruch, eksploruję różne dyscypliny i umiejętności. Ciało przestało być narzędziem, które traktuję jak maszynę do realizowania moich ambicji, a stało się świątynią, którą odkrywam.

Wyczynowe trenowanie i mocna eksploatacja mojego ciała zaprowadziły mnie do dużych kłopotów zdrowotnych w wieku 20 lat. Wtedy wyraźnie zaczął rysować się mój kolejny rozdział w życiu, bo stan zdrowia doprowadził mnie do miejsca, w którym musiałem zacząć szukać rozwiązań moich problemów. Leczenie objawowe i metody konwencjonalne tylko pogarszały stan. Co mi było? Niegojące się otwarte rany na ciele, niekończąca się fala angin, problemy trawienne, ekstremalnie niska energia… Po kilku antybiotykach wiedziałem, że nie tędy droga. Wtedy jeden z moich przyjaciół polecił mi medycynę chińską i akupunkturę.

Mateusz Rosa od tyłu w lesie · droga od wyczerpania do medycyny chińskiej

Akupunktura. Kilka lat przy mistrzu.

Akupunktura zmieniła moje życie. Całe moje zdrowie zaczęło się zmieniać, odkąd na nią trafiłem. Pierwsze sesje były czymś w rodzaju inicjacji. Pierwsze dwa lata regularnych sesji i nauki o medycynie chińskiej były drogą przez mękę. Ogrom informacji w połączeniu z nieustannymi reakcjami ozdrowieńczymi to czas, do którego nie chcę wracać. Ale wiedziałem, że to konieczne, jeśli chcę wrócić do siebie. Wiedziałem też, że muszę lepiej zrozumieć swoje ciało.

Przez wiele lat uczyłem się pod okiem chińskiego profesora akupunktury. W 2018 roku otrzymałem międzynarodowy tytuł doktora akupunktury i otworzyłem własną praktykę w Warszawie.

Od tamtego momentu przeszło przez moje gabinety wielu ludzi. Każdy z nich nauczył mnie czegoś, czego nie nauczyłaby mnie żadna książka. Zobaczyłem, jak ciało, emocje, sen, jedzenie, relacje i praca splatają się w jeden wzorzec. Zobaczyłem, że prawdziwe zdrowie nie polega na tym, żeby kontrolować ciało. Polega na tym, żeby je usłyszeć i znów wejść z nim w rytm.

Medycyna Wschodu nauczyła mnie jeszcze jednego: że objaw to nie wróg.

Ból, gorączka, zmęczenie, niepokój to subtelne sygnały, które nieustannie wysyła nam nasze ciało. To są inteligentne sygnały. Twoje ciało nie sabotuje samo siebie. Każdy objaw jest strategią naprawczą, nawet jeśli wygląda jak problem.

Wierzę, że prawdziwe zdrowie nie rodzi się w gabinecie lekarskim ani na półce z lekami. Rodzi się w głębokim połączeniu z mądrością własnego ciała. Przez lata szukałem odpowiedzi na zewnątrz, aż zrozumiałem, że największym uzdrowicielem jest natura mieszkająca we mnie. Dziś towarzyszę ludziom w odzyskiwaniu tej zapomnianej sztuki słuchania siebie. Nie traktuję objawów jak wrogów do zwalczenia, ale jak sojuszników i posłańców. Każdy ból, zmęczenie czy dolegliwość niesie cenną informację o tym, czego organizm naprawdę potrzebuje.

Zamiast maskować objawy, szukam ich przyczyn. Zamiast uniwersalnych protokołów, pomagam odkryć indywidualny klucz do zdrowia, bo każdy z nas jest biochemicznie i energetycznie unikalny. Łączę mądrość Wschodu z osiągnięciami współczesnej nauki, sięgając zarówno po Tradycyjną Medycynę Chińską, jak i badania nad mikrobiomem czy interocepcją. Wierzę w prostotę, w to, że 20% świadomych nawyków przynosi 80% rezultatów. Nie jestem ekspertem, który wie lepiej od Ciebie, czego potrzebuje Twoje ciało. Jestem przewodnikiem (tak siebie widzę), który pomaga odzyskać Twoją własną, wrodzoną mądrość zdrowotną.

W swojej pracy stosuję autorską metodę OOTI: Oczyszczenie, Odżywienie, Transformacja, Integracja. To nie kolejny protokół do wykonania, a droga powrotu do mądrości własnego ciała.

O moim podejściu do zdrowia, sposobie, w jaki je widzę, oraz autorskiej metodzie OOTI możesz przeczytać w mojej książce PRZEBUDZENIE ZDROWIA.

Dlaczego własna marka

Na początku, jak każdy europejski producent, kupowałem surowiec przez istniejące kanały dystrybucji w Europie. Dostawcy mieli wszystko, co należy: certyfikaty, dokumenty, ładne strony, piękne marketingowe historie. Jednak im głębiej wchodziłem w ten rynek, tym bardziej widziałem, że coś mi tu nie gra, a większość ekstraktów to po prostu ściema. Chciałem też pomijać pośredników i dojść do źródła.

Kamieniem węgielnym Aloha Fungi jest jakość. Jako założyciel marki postawiłem sobie za punkt honoru, żeby dowiedzieć się wszystkiego o produkcji grzybów i znaleźć najlepszego możliwego dostawcę. Po dwóch latach intensywnej pracy i kilku kredytach dotarłem do źródła i do człowieka, który tworzy tę branżę. Dosłownie.

Butelki Aloha Fungi na mchu w lesie · dotarcie do źródła produkcji

Jakość zaczyna się od zarodnika. W miejscu uprawy. W decyzjach hodowcy. W każdym etapie przetwarzania: zbiorze, suszeniu, mieleniu, ekstrakcji, badaniach, właściwych formulacjach. W tym, czy producent uczciwie mówi, że dodał coś do ekstraktu, czy rozcieńczył go tanim wypełniaczem, np. maltodekstryną.

Miałem szczęście trafić na ludzi, którzy od lat są w środku tego świata. W chińskim łańcuchu dostaw, w produkcji ekstraktów, w laboratoriach badających związki aktywne. Dzięki tym rozmowom przestałem oglądać branżę grzybów funkcjonalnych z zewnątrz. Zacząłem ją widzieć tak, jak widzą ją ci, którzy w niej żyją i ją tworzą, zaopatrując 95% światowego rynku.

Czego Aloha Fungi nie robi

Nie zmuszamy grzybów, żeby pasowały do rynkowych liczb. Dziś rynek prześciga się w ilości zawartości substancji czynnych, co chwilę słyszymy nowe narracje, że najlepsza jest standaryzacja na β-glukany czy polisacharydy.

W tradycyjnej medycynie chińskiej grzyby nie są wyłącznie sumą substancji aktywnych. To organizm, który ma swój temperament, swój smak, swój tropizm narządowy, swoją relację z porami roku, a finalnie swoją wyjątkową rolę w naturze. Każda z tych właściwości znika w izolowanej molekule. Każda metoda ekstrakcji ma też swój koszt: zyskujemy coś kosztem czegoś. Nadmierna ekstrakcja może zniszczyć wyjątkową harmonię natury. Innymi słowy, produkt może mieć imponujące liczby na etykiecie, ale traci swoją duszę, swoje właściwości, czyli to, co czyni grzyba grzybem.

Nie będę ukrywać, że dodaję do tego szczyptę swojej filozofii, bo nie traktuję grzybów jak tabletki czy wyizolowanej substancji. W TCM mówimy o Qi, czyli energii życia, która jest wszystkim i niczym, a jednak zarządza naszym organizmem w każdej sekundzie życia. Jak to się dzieje, że niezliczona liczba procesów w naszym ciele dzieje się bez udziału naszej woli?

Dlatego w Aloha Fungi nie celujemy wyłącznie w wysokie procenty pojedynczych substancji, których nazwy umiemy oznaczyć w laboratorium. Dążymy i do liczb, i do balansu. Do precyzji ekstrakcji i do harmonii pełnego profilu. Do farmakologii i do ducha. Sztuka, nie tylko nauka…

W Aloha Fungi nie podkręcamy liczb na specyfikacji, żeby wyglądały atrakcyjniej. Nie rozcieńczamy ekstraktów maltodekstryną. Nie zamieniamy czegoś naturalnie złożonego w prosty komunikat, który łatwo się sprzeda.

Bo prawdziwy wzrost potrzebuje czasu. Prawdziwe zdrowie potrzebuje równowagi. Prawdziwy działający produkt potrzebuje procesu zgodnego z rytmami natury.

Mateusz Rosa trzyma butelkę Coriolus w lesie · produkt zgodny z rytmami natury

Aloha. Fungi.

Aloha to nie jest tylko hawajskie powitanie. To filozofia. Szacunek, harmonia, troska, obecność. Coś, co przywiozłem ze sobą po podróżach na Hawaje, między innymi po maratonie w Honolulu i moim miesięcznym pobycie na tej wyspie, która zostawiła we mnie ogromny ślad.

Fungi to narzędzie natury. Najstarsza technologia na tej planecie. Sieć, która istnieje pod naszymi stopami od ponad miliarda lat. W świecie technologii, technologia natury…

Aloha Fungi to spotkanie tych dwóch rzeczy. Filozofii, która mówi „szanuj", i technologii, która mówi „działa".

W świecie, który coraz głośniej krzyczy o sztucznej inteligencji, biohackingu i optymalizacji, my proponujemy coś, co brzmi mniej spektakularnie, ale jest znacznie starsze i znacznie pewniejsze.

W świecie technologii, technologia natury.

$ rozdział · mycellium · grzybnia aloha

MyCELLium

Chciałbym, żeby ta marka rosła tak, jak rośnie grzybnia.

Cicho. Pod powierzchnią. W połączeniu.

Dlatego zamiast budować kolejną „społeczność klientów", buduję Aloha Fungi Society. Przestrzeń dla ludzi, którzy chcą zrozumieć ciało i naturę, prezentują pewien poziom świadomości, myślą nieszablonowo, wychodzą poza schematy. W dzisiejszym świecie mamy mnóstwo sprzecznych informacji na temat zdrowia. My wierzymy, że prawdziwe zdrowie zaczyna się tam, gdzie kończy się walka z objawami, a zaczyna połączenie z naturą i zrozumienie tego, że jesteśmy jej częścią…

$ co daje numer w mycellium

  • darmowa dostawa na zawsze
  • 20-30% więcej do wydania w sklepie niż cena numeru (np. 500 zł → 650 zł)
  • tajne produkty, premiery i treści poza otwartą sprzedażą
  • im bliżej źródła (niższy numer), tym większe przywileje

$ dlaczego tylko 999 numerów

MyCELLium to nie nieskończona lista klientów. W sprzedaży jest #004#999 · razem 996 miejsc w Księdze Założycieli.

#001–#003 to wspólnicy. #1000–#1001 zarezerwowane poza sprzedażą. Numer przypisany na zawsze · sieć rośnie cicho, pod powierzchnią, w połączeniu.

Dobieramy, nie tylko produkujemy

Nie sprzedajemy grzybów. Dobieramy je.

Żeby grzyby działały, potrzeba przede wszystkim jakościowego ekstraktu oraz umiejętnej suplementacji, zarówno pod kątem właściwego dawkowania, jak i doboru konkretnych rodzajów grzybów.

Tego się nie da zautomatyzować i tego nie chcemy automatyzować. Jeśli kupujesz coś u nas, kupujesz nie tylko produkt. Kupujesz pewność, że ktoś najpierw zrozumiał Twoje potrzeby i dopasował grzyby pod Twoje cele. Nasi terapeuci są do Twojej dyspozycji. Zapraszamy do skorzystania z bezpłatnej konsultacji na stronie.

Aloha.

Mateusz, założyciel Aloha Fungi, doktor akupunktury

© 2026 Aloha Fungi™